poniedziałek, 16 listopada 2015

Zajęcia plastyczne z dziećmi w Zespole Szkolno Przedszkolnym w Żegiestowie.

Od września zaczęłam maraton. Zarówno w godzinach pracy jak i w zgarnianych zamówieniach. Przez to mocno zaniedbałam Was na facebooku, o blogu nie wspominając- bo tu jestem sama sobie gościem.
Na 3 tygodnie całkowicie odcięłam się od mediów ze względu na zlecenie wyjazdowe, kolejno ilość haftów zmusiła mnie do zaangażowania w to kolejnych osób i w pewnym momencie doszło do tego, że pracowało równocześnie sześć rąk.

Opowiadać jest co, dlatego pozwolę sobie to rozbić na parę wpisów. (O ile znów coś mnie nie porwie).


W połowie września, dzięki uprzejmości Pani Dyrektor z Zespołu Szkolno Przedszkolnego w Żegiestowie, miałam okazję poprowadzić zajęcia plastyczne z przedszkolakami i klasami 3-6. Był nawet jeden mały żuczek z 2 klasy.
Zajęcia były nastawione na tematy lokalnego społeczeństwa, przyrody i kultury. Brzmi drętwo, ale wielkie plansze do kolorowania dla przedszkolaków, z florą i fauną bliskiego lasu, z całym gospodarstwem, a w końcu mapą naszej wsi dostarczyły sporo rozrywki, a nawet nowych planów zagospodarowania w postaci ogromnych hoteli w środku wsi- z widokiem na cerkiew i majaczące nad nią w oddali zarysy Tatr Słowackich. Pewne pomysły i wyjaśnienia na otaczający nas świat wprawiał mnie w radosne osłupienie.
Największym zaangażowaniem, zgodnie z oczekiwaniami, cieszył się plener. No... pół plener, bo pogoda nie pozwoliła na malowanie w terenie. Wybrnęliśmy jednak z tego w udostępnionej świetlicy, gdzie dzieci miały wygodne stoły i krzesła. Niestety mieliśmy tylko jedną sztalugę, która i tak dla niedoświadczonych malarzy była atrakcją, ale mocno niewygodną.
Przygotowania do wykonania prac malarskich, poprzedził mój nudnawy wstęp w formie rozmowy z dziećmi o tym czym jest artysta i czy każdy z nas nim może być. A później szkice, ile czas pozwolił.



Wiele prac pozytywnie mnie zaskoczyło. Pomijam wrodzone talenty w doborze koloru czy umiejętności przełożenia perspektywy na kartkę. Dla człowieka, który ze swoimi realizacjami ciągle jest w tyle z ćwiczeniami i radością z tego całego malowania, z dziećmi rysowanie i malowanie odkrywa na nowo.
Odnajduje tą charakterystyczną naiwność, która daje rewelacyjne efekty. Czyste efekty. 
Sporo się nauczyłam przez te 20 godzin zajęć. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz